Lampka żalu
Kochany Smutku!
Z życzliwości i ogłady zacznę kulturalnie:
Co u Ciebie? Co tam słychać? Czy przypadkiem się nie bawisz marnie?
Nie? "A szkoda!" rzekłbym gdybym cham,
jednak jako miły rzucę: "Cieszy mnie to!" (devoir)
Twój karnawał to mój post, Ty już dobrze o tym wiesz,
wszakże gdybyś nie, to po cóżże był mój stres?
Ja to wiem, żeś wiedział, wszakże szklanką mą byłeś,
przeokropnej, bulgoczącej wódki, złej!
Tyś wywlekał trzewia me, uczucia i radości,
za to wrzucałeś tam pstrokate ości!
Ości złote, rubinowe, warte stokroć więcej niż,
szary smutek, szara radość szarych dni!
W gruncie rzeczy tyś jak barman, szklankę mi napełniałeś,
przecudowną, smakowitą nutką zła.
Zakazanym owocem, nawtykaną igłą w,
róże piękną, róg za rogiem serce rwa!
Wciąż on rwie, wciąż kusi, bezsensownie się wciąż tli,
złudę daje, tę cudowną, choć głupawą.
Serce nie chce zrozumieć, że środki są nie warte,
tego celu, wszakże bezcelowy cel..
.
.
.
.
.
.
.
.
Ta hipnoza,
ta magia,
ta czarodziejska gra,
przesłania smutki złe,
prawdziwie grzmocące,
w moje
podziurawione
serce...
Komentarze
Prześlij komentarz