Obrzydzenie

Zamknij oczy
Uspokój oddech
Odpręż się...

Pojawia się przed tobą trup.
Gnije.
Odór nieświeżego mięsa uderza w twoje nozdrza.
Nie odsuwasz się. Oglądasz z ciekawością.
Jego oczodoły wypełnione są larwami. Całe jego ciało jest w larwach.
Stoisz dalej.
Włosy zamieniły się w szpilki.
Spod nich, wbitych w czaszkę, wypływa gęsta, żółta ropa.
Widać, że lewa ręka jest wygryziona na łokciu przez gzy.
Zwisa.
Stopy pokrywa pleśń.
Tył ciała zaś odchody.
Fetor bijący od postaci zwala z nóg.
Ale ty stoisz dalej.
Po co?
Chodźmy. Nie otwieraj oczu.

Pojawia się przed tobą starówka jakiegoś miasta.
Stoisz daleko.
Coś jest nie tak.
Wieża ratusza jest postrzępiona.
Nad kamienicami unosi się dym.
Słyszysz jęki i krzyk.
Podchodzisz bliżej.
Wszędzie ranni ludzie.
Strażacy walczą z żywiołem.
Wielu pożerają języki ognia.
Słyszysz strzały.
Podchodzisz bliżej.
Widzisz lazaret.
Nad nim latają muchy.
Po ziemi biegają gromady szczurów.
Leżą na niej też ciała ludzi.
Niektóre osmalone, inne poprzypalane, jeszcze inne jakby niepełne.
Wchodzisz do lazaretu.
Zaczynasz walczyć z szybko rozprzestrzeniającą się infekcją, amputujesz, podajesz tabletki, wycinasz, obmywasz, dotykasz, wsadzasz, masujesz, ugniatasz, wyciągasz.
Nie jesteś lekarzem, pielęgniarzem, ratownikiem?
Nieistotne.

Wiesz co jest istotne?
Uodporniłeś się na obrzydzenie.
Wyzbyłeś się uczuć, zbędnych uczuć.
Praktyka jest kwestią pracy.
Psychika również.
Ale ta druga wymaga jej specyficznej formy.
Odwagą zdobywasz cegły na mury dla mózgu.
Stawiasz potężną warownię.
Jesteś w stanie walczyć w każdej sytuacji.

Patrz na obrzydliwość jak na szansę,
nie jak na pech.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Watra wędrownicza

Droga krzyżowa