Bioluminescencja


- "Gawrił, trzymaj się, damy radę!" - dyszał brodaty mężczyzna - "Warnawa! Osłaniaj! Grigorij, Ambrosim, ogień krzyżowy! Awrielij! Dawaj no tu z tym cekaemem! Dawaj do cholery!" - ryczał donośnym głosem, który przeszywał powietrze, niczym świst strzały. 

Gabrijel, zasłaniany plecami rosłego chłopa, dyszał coraz ciężej. Niczym znarkotyzowany wpatrywał się w swoją ranę. Jego życiodajny płyn zaczął skapywać z otworu coraz bardziej. Wyjął pistolet kalibru 9mm. Wyciągnął magazynek z kieszeni na łydce. Włożył. Przeładował. Odciągnął kurek. Wychyliwszy się zza swojej żywej tarczy i podniósłszy się minimalnie, wystrzelił. Schował się znów, niczym prześladowany szczur, który tylko z lekka próbuje nadszarpnąć swą ofiarę. Raz. Dwa. Trzy. Wychylenie. Dwa celne strzały trafiają w czaszki przeciwników. Raz. Dwa. Trzy. Cztery. Odliczanie przedłużało się. Strach czy instynkt samozachowawczy? Siła wyższa? Szósty zmysł? Pięć. Sześć. Siedem. Siedem. Siedem. W głowie Gabriela krążyła tylko ta jedna cyfra. Osiem. Wychylenie. Strzał. Pocisk trafił w kolumnę. Kawałek marmuru odpadł, ogłuszając kolejnego wroga. Próbuje wystrzelić raz kolejny. Blokada zamka. Koniec nabojów.

- "Warnawa! Wycofuj się! Wycofuj do cholery! Za wory z piachem! Ustawiaj ten przeklęty cekaem! Szybciej! Awrielij, do mnie! Ruszaj się! Ruchy!" - pełnym złości głosem wydawał komendy Iwan.Warnawa, rosły jak dąb, kilkoma sprawnymi ruchami wycofał się na pozycję. Ustawił dwójnóg. Przeładowanie skrzynki z nabojami. Wypiąć, włożyć, przełożyć taśmę, pociągnąć zamek, wycelować, strzał. Jeden. Drugi. Trzeci. Dosyć. Warnawa przesuwa palec prawej dłoni do góry. Ogień ciągły.Awrielij przybywszy do Iwana od razu ustanowił się na pozycji strzeleckiej. Jego cekaem raz po raz wypluwał z siebie serię ołowiu.

Brodaty, doskoczywszy do Gabrijela, ściągnął jednym ruchem wojskowy plecak. Wyciągnął apteczkę. Bez specjalnej dbałości jednym ruchem otworzył ją i wyciągnął kilka gaz oraz bandaż. Przyłożył gazy do rany Gabrijela. Bandaż już po raz kolejny wykonuje pełne okrążenie wokół cennego, jałowego skarbu.
"Oddział, wycofujemy się do bocznego tunelu! Do bocznego tunelu! Wszyscy! Jazda! Ogień zaporowy! Raz! Raz! Raz!" - niczym Zeus grzmiał Iwan. W odnodze było ciemno. Całe szczęście ludzkość zmutowała swoje geny i posiadła zdolność bioluminescencji. Poszczególne części ciał brygady śmierci zaczynały świecić. Iwan jednym, celnym strzałem zawala wejście do bocznego tunelu. Oddział dobrze wiedział, że musi się wycofać dalej, w głąb odnogi, aby móc zasklepić swoje rany. Po kilku milach usiedli. Iwan niezwłocznie zajął się Gabrijelem. Reszta najemników wbiła sobie w żyły strzykawy ze specyfikiem, zwanym uzdrawiaczem. Rany się zrosły. Krwiaki znikły, a ból skroni ustał. Stawy przestały dokuczać.

 Gdyby nie bioluminescencja, pozabijaliby się w dziurach przeszywających tory. Gdyby nie bioluminescencja, nie mogliby wykonywać swoich zadań tak skutecznie. Gdyby nie ta przeklęta bioluminescencja, nie znajdowaliby się tutaj. Brudne, stare tunele, pamiętające jeszcze czasy starego życia. "A przecie mi żal, że po Moskwie nie suną już sanie..." - słowa Bułata Okudżawy celnie trafiają w serca każdego mieszkańca metra. Miejsca, które daje i odbiera życie. Miejsca, które wzbudza odrazę i wstręt, a zarazem jest jedyną nadzieją moskwian. Miejsca, w którym płacz i ból są nieoddzielną częścią codzienności, a uśmiech to uczucie przeznaczone dla nielicznych. Gdzie ludzka znieczulica zastępuje moralność. Gdzie odwaga miesza się ze strachem. "Wiesz, czym różni się tchórz od bohatera? Niczym. W środku są dokładnie tacy sami. Oboje boją się śmierci i zranienia To, co bohater robi, czyni go bohaterem, a to, czego ten drugi facet nie robi, czyni go tchórzem". Słowa Cus'a D'amato idealnie odwzorowują mentalność moskwian którzy, jak myszy w norze, gnieżdżą się w betonowym świecie, gdzie nie ma morza, nie ma oceanu, nie ma rzeki, stawu, jeziora, gdzie nie ma nieba i Boga. To miejsce jest zapomniane przez Boga. Gdyby nie bioluminescencja, ta przeklęta mutacja, życie tutaj byłoby niemożliwe. To jest rzeczywistość. To jest piekło na ziemi. To jest metro.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Watra wędrownicza

Obrzydzenie

Droga krzyżowa