Ja
Po zmierzchu pracuje się wybornie,
gdy Księżyc świeci ja nabieram ognie.
Moje pióro samo tworzy sztukę,
jedynie głowa słowa łupie z hukiem.
Ja nie potrzebuję snu ni pościeliny,
wystarczą mi jedynie czyjeś winy.
By pióro mogło naskrobać kanister,
pełen smutku i niegodziwych istnień.
Poduszeczka? A po co to komu?
Ja wolę tworzyć czyjeś chwile zgonu.
Me pióro pisze o śmierci Francuzów,
nie zaś o tym, że powstają z gruzów.
O dance macabre, nie o tango, bluesie,
o rozmyślaniach Boga przeciw wiernej kupie.
Kupie ludzi, smutnych istnień Pana,
w które ingeruje głowa trochę jak barana.
A ja się boję mocy moich słów,
kto wie czy kiedyś nie będę tworzył nut,
a na nich wiersze zjawią się w orszaku,
pogrzebowym, a nie wesołym szlaku.
Moje pióro samo tworzy sztukę,
jedynie głowa słowa łupie z hukiem.
Ja nie potrzebuję snu ni pościeliny,
wystarczą mi jedynie czyjeś winy.
By pióro mogło naskrobać kanister,
pełen smutku i niegodziwych istnień.
Poduszeczka? A po co to komu?
Ja wolę tworzyć czyjeś chwile zgonu.
Me pióro pisze o śmierci Francuzów,
nie zaś o tym, że powstają z gruzów.
O dance macabre, nie o tango, bluesie,
o rozmyślaniach Boga przeciw wiernej kupie.
Kupie ludzi, smutnych istnień Pana,
w które ingeruje głowa trochę jak barana.
A ja się boję mocy moich słów,
kto wie czy kiedyś nie będę tworzył nut,
a na nich wiersze zjawią się w orszaku,
pogrzebowym, a nie wesołym szlaku.
Komentarze
Prześlij komentarz