Dla Jacka

Pole bitwy i strome urwisko,
złociste plaże i morskie wybrzeża.
Połoniny bieszczadzkie i lustro,
lustro kłamstwa i ździebko pacierza.

Ty unosisz się w dali, nad nami,
szkoda jest końca Twego żywota.
Lecz żal nie przesłania zalet,
Twej twórczości i katowskiego oka.

Wszakże po cóż nam smutek i szloch,
skoro nie wrócisz przez nie do żywych.
Lepszy jest brzdęk gitary i głos,
głos ojcowski niszczący wszystkie zgrzyty.

Tyś burzył mury, lecz stawiali je na nowo,
Twe śpiewki tonęły w bełkocie,
Twoja twórczość, wiercąca dziurę w skale,
i potoki, rwące się w jazgocie.

Bródka, krótkie włosy, okulary
koszula, spodnie z dżinsu i fajka.
Obok stoi flacha Daniel'sa,
Twój życiorys to nie dla dzieci bajka.

Język polski, olimpiady, filologia,
czas pijaństwa - studia, rzecz dobra.
I gitara leżąca odwrotnie,
czasem fajek gaszony o spodnie.

Dziewczęta, flirty, romanse,
erotyki i skruchy dla Ewy.
Romantyczna dusza artysty,
okalała australijskie brzegi.

"Wolna Europa", "Solidarność", Trio,
gromadka dzieci, i australijskie wino.
Pomnik, imigrant, degenerat, tchórz,
bohater komuny, i radziecki smuż.

Mnogość epitetów na Twój temat,
pozwala stwierdzić jedno -
Twe życie to poemat.

Post Scriptum artysto wszechczasów,
Tyś jak mistrz od wawelskich arrasów.
Twój kunszt, lekkość pióra i mądrość,
pozwalają rzec - jesteś postacią dostojną.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Watra wędrownicza

Obrzydzenie

Droga krzyżowa