Malachitowy książę
Napisałem ten wiersz rok temu, po "Rajdzie Arsenał", gdzie usłyszałem po raz pierwszy wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego "Piosenka" ("Znów wędrujemy"). Jeśli chodzi o uczucia to bywało ze mną akurat wtedy różnie, więc wiersz jest treściowo trochę podstarzały, ale Baczyński zainspirował mnie na tyle, że udało mi się stworzyć coś fajnego. Tak przynajmniej myślę.
No i zakochałem się w epitecie "malachitowy", sory
Malachitowy książę nieba
Wciąż midasowe kończę dzieło
Na co nie spojrzę zmienię w złoto
złotą zieleń serca mego
Malachitowy książę nieba
Wciąż podróżuję dziwnym skrajem
Na linie ciągle balansuję
Serce zbyt łatwo oddaję
Malachitowe drążę niebo
Tak bardzo chciałbym poznać siebie
Na co nie spojrzę zmienię w złoto
Jeśli tylko mnie uwiedzie
Czas zamknąć bramy malachitu
Ukryć swe wnętrze przed gapiami
I nie oddawać nigdy więcej
Niech już nikt mnie nie zmami
Wyobrażałem sobie dużo
Historia nie uczy przekornych
Myślałem że w końcu znalazłem
Łańcuch pośród nagich ogniw
Nie można wdawać się w szermierkę
Szachować malachitową szpadą
Oddawać gotowości w zastaw
Uderzać ciepła błazenadą
Czas zamknąć bramy malachitu
Białych niteczek uczuć skraj
Zbudować most na drugą stronę
Przemóc się
Być sam.
Komentarze
Prześlij komentarz